Włókniarz zostawił punkty na trasie – relacja

Włókniarz zostawił punkty na trasie – relacja

– Gdybyśmy dowieźli punkty wywalczone po starcie, zwycięstwo mogło być po naszej stronie – mówił po meczu forBET Włókniarza w Grudziądzu Paweł Przedpełski i to zdanie chyba najlepiej obrazuje ten mecz. Porażka 43-47 nie wygląda najgorzej, ale suchy wynik zamazuje nieco obraz sytuacji. Na całej linii zawodzi Adrian Miedziński i juniorzy, bezbarwny pozostaje Matej Zagar. – Mamy o czym myśleć – szczerze przyznaje trener Marek Cieślak

Już w inauguracyjnym wyścigu para Leon MadsenPaweł Przedpełski wyszła na podwójne prowadzenie. Zwycięstwo do mety dowiózł jednak tylko ten pierwszy. Pawła najpierw po małej minął Antonio Lindbaeck, a później pod dużej Kenneth Bjerre. Z biegiem juniorskim wiązaliśmy spore nadzieje, ale Michał Gruchalski wjechał w taśmę. – To było nam całkowicie niepotrzebne, uciekły nam punkty już na początku – mówił po meczu trener Cieślak. Początek spotkania częstochowian wybitnie nie wyszedł. Po pięciu biegach przegrywali bowiem 12-18.

Kiedy w biegu numer sześć Fredrik Lindgren z Adrianem Miedzińskim podwójnie pokonali Bjerre, wydawało się, że biało-zieloni wracają na właściwe tory. Jednak nic z tych rzeczy, w MRGARDEN GKM-ie praktycznie nie było słabych punktów, w kolejnych biegach gospodarze sukcesywnie powiększali przewagę, aż po 10. wyścigach wynosiła ona 10 punktów. Wtedy Marek Cieślak zdecydował się na podwójną rezerwę taktyczną. – Puściłem Leona z Fredrikiem i przywieźli 5-1, zmiana zdała egzamin – skomentował szkoleniowiec Włókniarza i kadry narodowej.

Przed 13-stym biegiem GKM prowadził 39-33 i kiedy w taśmę wjechał Antonio Lindbaeck, wydawało się, że Lwy wreszcie dopadną miejscowych. Zastępujący Szweda Patryk Rolnicki z Krzysztofem Buczkowskim ku szalonej radości grudziądzkich kibiców podwójnie pokonali Mateja Zagara i Lindgrena. – Ciężko nie żałować tego biegu, bo końcówka była po naszej stronie. Powinniśmy wygrać, a co się stało wszyscy widzieliśmy. Nie skorzystaliśmy dzisiaj ze sporej szansy wygrania tutaj, bo jak wróci Artiom Łaguta ciężko będzie tu komukolwiek o punkty – z poczuciem sporego niedosytu mówił po meczu Radiu FON menadżer Michał Finfa. – Bieg trzynasty położył nam mecz – bez ogródek dodał Marek Cieślak.

Przed biegami nominowanymi (44-34) wydawało się, że GKM wygra ten mecz bardzo pewnie, ale wtedy obudził się Przedpełski. – Fajnie, że Paweł zaczyna jechać, następne mecze powinny być lepsze w wykonaniu całej drużyny. Czy myślałem, żeby dać szansę Damianowi? Na takim torze jak dziś dopasowanie sprzętu to podstawa, nie miałem kiedy i za kogo go puścić – skomentował trener Lwów. W ostatnim biegu Madsen z Lindgrenem powtórzyli wyczyn z 11. biegu i zniwelowali rozmiary porażki do czterech punktów. – To nie jest zły wynik na ciężkim, trudnym do rozszyfrowania grudziądzkim torze. To był tor taki jak dwa lata temu. Nie było po koło, było bardzo twardo. Na razie nie ma chyba co specjalnie martwić się dyspozycję naszych zawodników. Do meczu z Lublinem bardzo mocno się przyłożymy – ocenił mimo wszystko zadowolony z widowiska prezes Michał Świącik. – Mecz na pewno mógł się podobać, bo było dużo ścigania. Wszyscy wiemy jaki tu jest tor, to nie jest najłatwiejszy teren, ciężko się tu dokleić od początku zawodów – wtórował mu wychowanek drużyny z Torunia, który zastąpił po sezonie 2018 w kadrze Tobiasza Musielaka.

Powody do zmartwień ma jednak trener Cieślak. Bardzo słabo spisują się póki co młodzieżowcy oraz Miedziński. – Adrian nie może jechać tak słabo, mamy tu o czym myśleć, trochę roboty jeszcze przed nami. Zdecydowanie za dużo punktów traciliśmy dziś po trasie – skomentował na gorąco. Podsumowując mecz jednym zdaniem trzeba przyznać, że dla bezstronnego kibica było to bardzo dobre ściganie na najwyższym poziomie. Wśród gospodarzy klasą samą dla siebie był Przemysław Pawlicki, który z nawiązką zrehabilitował się za występ w Lublinie przed tygodniem.

Teraz przez drużynami PGE Ekstraligi przerwa Wielkanocna. Włókniarz do ligowego ścigania powróci 26 kwietnia, kiedy to na SGP Arenie zmierzy się z zaskakująco dobrze spisującym się beniaminkiem z Lublina. Pozostaje mieć nadzieję, że do czasu meczu ze Speed Car Motorem wszyscy zawodnicy dojdą do porozumienia ze swoim sprzętem. Szczególnie dużo do przemyślenia ma Matej Zagar, który jedzie bardzo przeciętnie, by nie powiedzieć słabo. W przypadku tego zawodnika to już nawet nie jest zaskoczenie.

MRGARDEN GKM Grudziądz – forBET Włókniarz Częstochowa 47:43

MRGARDEN GKM:
9. Antonio Lindbaeck – 7 (2,3,1,1,t,-)
10. Artiom Łaguta – ZZ
11. Przemysław Pawlicki – 14+1 (1*,3,3,3,3,1)
12. Krzysztof Buczkowski – 10+1 (2,w,1,2*,3,2)
13. Kenneth Bjerre – 8+1 (1*,3,1,3,0,0)
14. Marcin Turowski – 2+1 (2*,0,0)
15. Patryk Rolnicki – 6+1 (3,1,0,2*,0)
16. Roman Lachbaum – NS

forBET Włókniarz:
1. Leon Madsen – 12+2 (3,1,2,2*,2,2*)
2. Paweł Przedpełski – 6+1 (0,2,1*,-,3)
3. Adrian Miedziński – 2+1 (0,2*,0,-)
4. Fredrik Lindgren – 14 (3,3,2,3,0,3)
5. Matej Zagar – 7 (2,2,1,1,1)
6. Michał Gruchalski – 1+1 (t,0,1*)
7. Jakub Miśkowiak – 1 (1,0,0)
8. Damian Dróżdż – NS

Sędziował Piotr Lis z Lublina
Widzów: 6500
Startowano według I zestawu

Mariusz Rajek, Grudziądz