Włókniarz wygrał, ale nie na to czekają kibice…

Włókniarz wygrał, ale nie na to czekają kibice…

– Takiej nudy nie widziałem w Częstochowie od lat – to zdanie było wypowiadane wczoraj na SGP Arenie częściej niż „cześć”. Kibice forBET Włókniarza po tak długo wyczekiwanym starcie sezonu mogą być rozczarowani. Biało-zieloni wprawdzie wygrali 47:43 z mającą być chłopcem do bicia gorzowską Stalą, ale poza Leonem Madsenem zaprezentowali dużo słabszą dyspozycję niż w przedsezonowych sparingach. No i jeszcze ten tor…

Po dwóch biegach mogło się wydawać, że zgodnie z przypuszczeniami będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Para juniorska Gruchalski – Miśkowiak nie dała szans rywalom zapisując 5:1. Problem w tym, że później częstochowscy młodzieżowcy dorzucili tylko jedno oczko, podczas gdy Rafał Karczmarz potrafił pokonać Fredrika Lindgrena. Juniorzy zawiedli, ale jeszcze gorzej spisał się Adrian Miedziński. Szybki w meczach przedsezonowych, przeciwko Stali kompletnie nie potrafił się odnaleźć. Wolny na starcie, na trasie sylwetkę miał mocno niepewną, z trudem dowożąc w biegach po jednym punkcie. Nieco lepiej zadebiutował w kombinezonie z Lwem Paweł Przedpełski. Dość powiedzieć, że gdyby nie jego podwójna wygrana z Leonem Madsenem nad Bartoszem Zmarzlikiem, częstochowianie mogliby nawet nie wygrać meczu!

Matej Zagar nie błyszczał we Włókniarzu w sezonach 2017 oraz 2018 i 2019 też nie zaczął najlepiej. Jego 9 punktów może zamydlać obraz sytuacji, ponieważ startując w parze z juniorem, większość punktów miał jakby przyznaną „z urzędu”. Słoweniec potrafił się sprężyć na pojedynczy bieg, ale nadal nie jest to silny filar ekipy Marka Cieślaka. Fredrik Lindgren nie zawiódł, ale i na pewno nie był „kosmitą”, jak na starcie poprzedniego sezonu. – Liga teraz jest tak wyrównana, że wyrwać każdy jedne punkt jest bardzo ciężko. Nie przypuszczaliśmy, że gorzowianie będą aż tak szybcy, nie lekceważyliśmy ich, ale i tak zaskoczyli – powiedział nam po meczu Paweł Przedpełski.

A gorzowianie? Mają po tej porażce więcej powodów do radości niż do zmartwień. Prawdziwym objawieniem okazał się być Anders Thomsem, który trzy ostatnie sezony spędził nad morzem, w I-ligowym Wybrzeżu Gdańsk. Na torze w Częstochowie czuł się jak ryba w wodzie, zdobył 13 punktów plus bonus i o mało nie poprowadził swojej ekipy do zwycięstwa. Gdyby na całej linii nie zawiódł Krzysztof Kasprzak, sensacja pod Jasną Górą była naprawdę realna. Biało-zieloni niby mieli mecz pod kontrolą, prowadzili przez większość meczu różnicą 8-10 punktów, ale podwójna rezerwa taktyczna pary Zmarzlik – Thomsen sprawiła, że przed ostatnim biegiem było 44-40 i goście wciąż zachowywali szansę na meczowy punkt. Na wysokości zadania stanął jednak nie kto inny jak Leon Madsen. Wstrzelił się w start i nie dał się dogonić najlepszemu duetowi Stali.

Na koniec słów kilka o gonieniu, albo w zasadzie jego braku. Tor przy Olsztyńskiej słynie z tego, że to tutaj odbywają się najciekawsze zawody, najbardziej widowiskowe szarże, mecze o których rozmawia się długimi miesiącami. Wczoraj nic takiego nie miało miejsca. O wygranej przesądzało wygranie startu i rozegranie pierwszego łuku. – Próbując napędzić się po szerokiej, tylko traciło się prędkość – przyznał Bartosz Zmarzlik. Trener Cieślak w temacie przygotowania toru wypowiadać się nie chciał. Powiedział tylko, że ten gospodarzom nie wyszedł. Pozostaje mieć nadzieję, że ostatni raz w tym sezonie. Bo na pewno nie do takiego ścigania przyzwyczajeni są fani Włókniarza.

forBET Włókniarz – truly.work Stal Gorzów 47:43

forBET Włókniarz:
9. Leon Madsen – 14 (3,3,3,2,3)
10. Paweł Przedpełski – 5+1 (0,2*,1,2,0)
11. Fredrik Lindgren – 10 (3,2,3,2,0)
12. Adrian Miedziński – 3+2 (0,1*,1,1*)
13. Matej Zagar – 9+1 (2,2,3,1*,1)
14. Jakub Miśkowiak – 3 (3,0,0)
15. Michał Gruchalski – 3+2 (2*,1*,u)
16. Damian Dróżdż – NS

truly.work Stal Gorzów:
1. Krzysztof Kasprzak – 4 (2,0,1,1,-)
2. Anders Thomsen – 13+2 (1*,3,2,3,3,1*)
3. Szymon Woźniak – 6+1 (1*,3,2,0)
4. Peter Kildemand – 3 (2,1,0,0,-)
5. Bartosz Zmarzlik – 13+1 (3,1,2,3,2*,2)
6. Rafał Karczmarz – 4 (1,0,0,3)
7. Mateusz Bartkowiak – 0 (0,0,-)

Wyścig po wyścigu:
1. (63,45) Madsen, Kasprzak, Thomsen, Przedpełski – 3:3 – (3:3)
2. (63,76) Miśkowiak, Gruchalski, Karczmarz, Bartkowiak – 5:1 – (8:4)
3. (63,27) Lindgren, Kildemand, Woźniak, Miedziński – 3:3 – (11:7)
4. (63,39) Zmarzlik, Zagar, Gruchalski, Bartkowiak – 3:3 – (14:10)
5. (63,57) Thomsen, Lindgren, Miedziński, Kasprzak – 3:3 – (17:13)
6. (63,88) Woźniak, Zagar, Kildemand, Miśkowiak – 2:4 – (19:17)
7. (63,31) Madsen, Przedpełski, Zmarzlik, Karczmarz – 5:1 – (24:18)
8. (63,65) Zagar, Thomsen, Kasprzak, Gruchalski (u/4) – 3:3 – (27:21)
9. (63,53) Madsen, Woźniak, Przedpełski, Kildemand – 4:2 – (31:23)
10. (63,66) Lindgren, Zmarzlik, Miedziński, Karczmarz – 4:2 – (35:25)
11. (64,32) Thomsen, Przedpełski, Zagar, Woźniak – 3:3 – (38:28)
12. (64,52) Karczmarz, Lindgren, Kasprzak, Miśkowiak – 2:4 – (40:32)
13. (64,14) Zmarzlik, Madsen, Miedziński, Kildemand – 3:3 – (43:35)
14. (64,02) Thomsen, Zmarzlik, Zagar, Przedpełski – 1:5 – (44:40)
15. (64,07) Madsen, Zmarzlik, Thomsen, Lindgren – 3:3 – (47:43)

Sędziował Krzysztof Meyze
Widzów: ok. 14,5 tys.
Startowano według I zestawu

Mariusz Rajek, zdj. Grzegorz Jarosz