Różnica klas w Lesznie!

Różnica klas w Lesznie!

Delikatnie mówiąc Unia Leszno i Włókniarz Częstochowa są obecnie w zupełnie innej sytuacji. Liderujące w tabeli PGE Ekstraligi „Byki” odniosły kolejne pewne zwycięstwo, deklasując częstochowian 57:33. Rozmiary porażki są bolesne, choć jeszcze większe wrażenie robi wynik dwumeczu, który zakończył się triumfem Unii 116:64.

Włókniarz do Leszna pojechał przede wszystkim walczyć, choć w pierwszej serii startów trudno było szukać nadziei na chociażby nawiązanie walki na torze z leszczyńskimi „Bykami”. Po czterech biegach miejscowa Unia prowadziła bowiem już 18:6, a z liderem PGE Ekstraligi ścigali się tylko Leon Madsen oraz Fredrik Lindgren.

W kolejnych biegach po stronie gości pojawiły się pierwsze indywidualne zwycięstwa, które odnieśli Leon Madsen oraz Matej Zagar, który wykorzystał ścieżkę po szerokiej. Niestety zera przy swoich nazwiskach zapisali Adrian Miedziński oraz Paweł Przedpełski, co sprawiło, że częstochowianie nie mogli zacząć niwelować strat.

Unia za sprawą Bartosza Smektały i Piotra Pawlickiego kolejny cios zadała w ósmym biegu, wyprzedzając na trasie Przedpełskiego i duńskiego kapitana Lwów. Biało-zieloni szansę na poprawę wyniku mieli w kolejnym wyścigu, kiedy w taśmę wjechał Emil Sajfutdinow. Jego miejsce zajął rewelacyjny tego dnia Smektała, który po trzech „trójkach” musiał uznać wyższość Zagara. Ponownie bez punktów dojechał jednak popularny „Miedziak”, który nie zauważył zielonego światła i wystartował z dużym opóźnieniem. Trzecią serię startów gospodarze zakończyły podwójnym triumfem, a na tablicy wyników widniał rezultat 41:19.

Nieco więcej walki kibice zobaczyli w kolejnych biegach. Najpierw zaangażowanie wykazał Przedpełski z Miedzińskim, którzy na dystansie uporali się z Brady’m Kurtzem. Kilkadziesiąt sekund później biegowy remis przywieźli waleczny Madsen i Jakub Miśkowiak. Trzeci z rzędu remis Włókniarzowi zapewniło zwycięstwo Fredrika Lindgrena. Tym razem stawkę zamknął Matej Zagar.

Gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa także w biegach nominowanych. W pierwszym z nich pięć punktów dla Unii przywieźli Piotr Pawlicki do spółki z Emilem Sajfutdinowem. Dzięki wygranej podopiecznych Marka Cieślaka w ostatnim biegu, Włókniarzowi udało się przekroczyć barierę 30-stu punktów.

Pozytywów po tym spotkaniu nie widać. Szukając na siłę można stwierdzić fakt, że częstochowianie w Lesznie zdobyli dwa punkty więcej niż na SGP Arenie przeciwko Unii. Jedyny plus to prawie miesięczna przerwa w rozgrywkach PGE Ekstraligi. Potem arcyważny mecz z Get Well Toruń.

Fogo Unia Leszno: 57
9. Emil Sajfutdinow (3,3,T,2,2*) 10+1
10. Brady Kurtz (1,1,1*,0) 3+1
11. Jarosław Hampel (2*,1*,2*,3,T) 8+3
12. Janusz Kołodziej (3,2,3,1*) 9+1
13. Piotr Pawlicki (1,2,2*,3,3) 11+1
14. Dominik Kubera (2*,1*,0,0) 3+2
15. Bartosz Smektała (3,3,3,2,2) 13

forBET Włókniarz Częstochowa: 33
1. Leon Madsen (2,3,1,2,3) 11
2. Paweł Przedpełski (0,0,0,2,1) 3
3. Adrian Miedziński (1,0,0,1*) 2+1
4. Matej Zagar (0,3,3,0,0) 6
5. Fredrik Lindgren (2,2,1,3,1) 9
6. Jakub Miśkowiak (1,0,1*) 2+1
7. Michał Gruchalski (0,0,0) 0

Bieg po biegu:
1. E. Sajfutdinow, L. Madsen, B. Kurtz, P. Przedpełski 4:2 (4:2)
2. B. Smektała, D. Kubera, J. Miśkowiak, M. Gruchalski 5:1 (9:3)
3. J. Kołodziej, J. Hampel, A. Miedziński, M. Zagar 5:1 (14:4)
4. B. Smektała, F. Lindgren, Pi. Pawlicki, M. Gruchalski 4:2 (18:6)
5. L. Madsen, J. Kołodziej, J. Hampel, P. Przedpełski 3:3 (21:9)
6. M. Zagar, Pi. Pawlicki, D. Kubera, A. Miedziński 3:3 (24:12)
7. E. Sajfutdinow, F. Lindgren, B. Kurtz, J. Miśkowiak 4:2 (28:14)
8. B. Smektała, Pi. Pawlicki, L. Madsen, P. Przedpełski 5:1 (33:15)
9. B. Smektała, M. Zagar, B. Kurtz, A. Miedziński 3:3 (36:18)
10. J. Kołodziej, J. Hampel, F. Lindgren, M. Gruchalski 5:1 (41:19)
11. Pi. Pawlicki, P. Przedpełski, A. Miedziński, B. Kurtz 3:3 (44:22)
12. J. Hampel, L. Madsen, J. Miśkowiak, D. Kubera 3:3 (47:25)
13. F. Lindgren, E. Sajfutdinow, J. Kołodziej, M. Zagar 3:3 (50:28)
14. Pi. Pawlicki, E. Sajfutdinow, P. Przedpełski, M. Zagar 5:1 (55:29)
15. D. Kubera, L. Madsen, B. Smektała, F. Lindgren 2:4 (57:33)

Szymon Sobol