Przełamanie krajowych seniorów. Miedziński: „Musiało to wreszcie zadziałać”

Przełamanie krajowych seniorów. Miedziński: „Musiało to wreszcie zadziałać”

W niedzielny wieczór na SGP Arenie we Włókniarzu udało się niemal wszystko. Drużyna wreszcie odniosła zwycięstwo, a spory wkład w wygraną nad Stelmetem Falubazem Zielona Góra mieli Adrian Miedziński oraz Paweł Przedpełski, na których solidne punkty czekaliśmy od początku sezonu.

Przełamanie wspomnianej dwójki było kluczem do triumfu za trzy punkty, tym bardziej przy bardzo słabej postawie Mateja Zagara. Przedpełski z Miedzińskim w końcu stanęli na wysokości zadania i łącznie do dorobku Lwów dorzucili 17 punktów. Co ważne, wychowankowie toruńskich „Aniołów” tego dnia mieli na rozkładzie liderów Falubazu, wygrywając z Patrykiem Dudkiem czy Nickim Pedersenem. – Wiadomo, że chciałoby się jeszcze lepiej, ale tutaj jechali najlepsi zawodnicy. Dużo czasu poświęciliśmy w tym tygodniu na treningi i musiało to wreszcie zadziałać. Przerobiłem ostatnio tyle rzeczy w swoim sprzęcie, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz zmieniliśmy tyle ustawień, żeby to właściwie poukładać – mówił po meczu uśmiechnięty Miedziński.

Niedzielny mecz w wykonaniu Przedpełskiego, który zgromadził 9 punktów i jeden bonus był najlepszy w barwach forBET Włókniarza. – Fajnie, że w końcu jest ściganie z mojej strony i dokładam cenne punkty dla drużyny. Bardzo się cieszę, bo naprawdę nie było łatwe. W ostatnich trzech meczach bardzo błądziłem, ale cały czas ciężko pracuję i trenuję, żeby było coraz lepiej. Wprowadziliśmy sporo korekt w sprzęcie. W ostatnich dniach bardzo dużo czasu spędziłem na torze. Cieszę się, że są tego efekty i na pewno chcę zdobywać punkty i z Falubazem to się udało – podsumował swój niedzielny występ Paweł Przedpełski. 

Krajowi seniorzy biało-zielonych w starciu z Falubazem łącznie przy swoich nazwiskach zapisali cztery „trójki”. Adrian Miedziński linię mety na pierwszej pozycji mijał dopiero drugi i trzeci raz w bieżących rozgrywkach. Przedpełski trzeci i czwarty, natomiast po raz pierwszy na SGP Arenie.

Szymon Sobol, fot. Kamil Woldański