Na plus, na minus – po meczu Lech – Raków

Na plus, na minus – po meczu Lech – Raków

Jak zapewne wszyscy dobrze pamiętacie w minioną sobotę Raków przegrał na Bułgarskiej z Lechem 0:3 niezbyt dobrze inaugurując wiosenne występy w PKO Ekstraklasie. My po tym meczu wyciągamy pozytywy, ale sprawdzamy też, gdzie jeszcze w drużynie drzemią rezerwy.

Na plus

Daniel Mikołajewski dość niespodziewanie znalazł się w wyjściowym składzie na pojedynek z Kolejorzem. Dla 20-latka, który przybył do Rakowa w zimowy oknie transferowym był to absolutny debiut w PKO BP Ekstraklasie. Młodzieżowiec poprzednio występował w rezerwach Lechii Gdańsk. Mikołajewski zajął miejsce wśród trójki środkowych obrońców. Obok niego byli doświadczeni Tomas Petrasek i Jarosław Jach. Początek meczu nie był zbyt udany dla Daniela, bowiem jeden z poznaniaków założył jemu „siatkę”, jednak ostatecznie okazało się, że był to jeden poważny błąd naszego defensora w tym meczu. Mikołajewski ustrzegł się pomyłek i wypadł poprawnie, co jak na debiut jest już sporym osiągnięciem. Trener Marek Papszun nie patrzy na nazwiska, ale na aktualną formę piłkarzy. Daniel na miejsce w składzie zapracował dobrą postawą na treningach i sparingach. W debiucie wypadł poprawnie. Dał sygnał szkoleniowcowi, że ten może na niego liczyć. Jest duża szansa, że Mikołajewski sobotnie starcie z Legią również rozpocznie w podstawie.

Drugi z debiutantów Fran Tudor popisał się kilkoma efektownymi zagraniami w pierwszej połowie. Często wracał do obrony. Niestety po przerwie Chorwat znacznie obniżył loty. Tudor zanotował kilka strat, a w jednym z kontrataków zbyt długo holował piłkę zamiast podać do lepiej ustawionych kolegów, co skutkowało przerwaniem dobrze zapowiadającej się akcji.

Do plusów w tym meczu na pewno należy zaliczyć wynik biegowy czerwono-niebieskich. Częstochowianie łącznie przebiegli ponad 116 kilometrów, co świadczy, że forma fizyczna nie powinna być problemem w drugiej części sezonu.

Na minus

Oprócz wyniku, który naszym zdaniem był zbyt wysoki (Lech wygrał zasłużenie), bardzo bolą kartki jakie ujrzeli przedstawiciele RKS-u. Mowa tutaj nie tylko o Petrasku, który ujrzał czwarte żółtko w tym sezonie i z Legią będzie musiał pauzować. Z perspektywy trybun spotkanie z „Wojskowymi” obserwować będzie również Marek Papszun. Trener Rakowa został wyrzucony z boiska, po tym jak bardzo mocno protestował, kiedy faulowany był Petr Schwarz, a sędzia Raczkowski akcji nie przerwał. W konsekwencji tego Lech wyprowadził kontrę, która dała drugą bramkę poznaniakom.

Ponad to w ekipie z Limanowskiego brakowało indywidualnego błysku. Żaden z zawodników nie zrobił różnicy, która skutkowałaby przewagą nad rywalem. Po bardzo dobrym początku w wykonaniu Rakowa, Lech z czasem doszedł do głosu wyłączając naszych ofensywnych piłkarzy.

Patrząc jeszcze na braki trzeba wspomnieć o zbyt łatwym dopuszczaniem poznańskich skrzydłowych do groźnych szarż. Prym wiódł Kamil Jóźwiak, a ogrywani byli zarówno Tudor jak i Daniel Bartl. Czech wiele więcej atutów posiada w ofensywie aniżeli w bronieniu stąd też jego kłopoty z powstrzymaniem dynamicznych graczy Kolejorza. Zresztą w sztabie Rakowa mówi się, że docelowo Daniel ma występować na pozycji numer 10, gdzie zadań defensywnych będzie miał zdecydowanie mniej. Należy się spodziewać, że trener Papszun dokona przed meczem z Legią dokona przynajmniej jednej korekty na wahadle.

Radek Baran