Mateusz Siwicki po transferze do Norwida: – Jestem zwolennikiem ambitnych planów

Mateusz Siwicki po transferze do Norwida: – Jestem zwolennikiem ambitnych planów

Nowym środkowym Exact Systems Norwida Częstochowa został Mateusz Siwicki. Dla 23-letniego siatkarza jest to powrót do Częstochowy po rocznej obecności w PlusLidze. Siwicki w sezonie 2017/2018 reprezentował bowiem barwy AZS-u, sięgając z nim po mistrzostwo I ligi. Teraz wraca pod Jasną Górę, by wzmocnić Norwida. Co go skłoniło do takiej decyzji? – Jestem zwolennikiem ambitnych planów, bo wtedy człowiek jeszcze bardziej się rozwija – mówi nam Mateusz Siwicki, z którym rozmawiał Szymon Sobol.

Szymon Sobol: Mateusz ponownie obrałeś kierunek na Częstochowę. Miasto jest ci już dobrze znane, także proces aklimatyzacji powinien przebiec sprawnie?

Mateusz Siwicki: – Jestem pewny, że proces aklimatyzacji przebiegnie w moim przypadku błyskawicznie, ponieważ w roku 2017/2018 byłem zawodnikiem AZS-u i zdążyłem przez ten rok poznać bardzo dobrze miasto.

Częstochowa da się lubić?

– Oczywiście, że da się lubić. Mam nadzieję, że moja dziewczyna również je polubi. Uwielbiam tutaj Aleje Najświętszej Maryi Panny, jest tam dużo fajnych miejsc i przy okazji droga na Jasną Górę, podoba mi się ten krajobraz.

Co skłoniło cię do transferu do Norwida?

– Szczerze mówiąc to był bardzo zwariowany czas w mojej przygodzie z siatkówką, ponieważ  już na przełomie lutego i marca podpisałem kontrakt z Chemikiem Bydgoszcz i byłem pewien, że następny sezon zostanę w swoim rodzinnym mieście, jednak po paru miesiącach poprzez decyzję obecnego trenera Chemika, okazało się, że lepiej jakbym znalazł inny klub. Zaczęło się dzwonienie po klubach, a większość tych „tuzów” pierwszoligowych mieli już skompletowane składy. Zadzwoniłem do swojego przyjaciela, który polecił mi Norwid i pomógł skontaktować się z trenerem Tomaszem Wasilkowskim. Po przejrzeniu wideo z moją grą, zaczęliśmy rozmowę, trener wymienił mi od razu moje wady i zalety, co bardzo mi się to spodobało, ponieważ obaj wiemy nad czym muszę pracować, aby stać się lepszym zawodnikiem. Ponadto spodobał mi się plan 3-letniego awansu do PlusLigi, co oznacza, że z roku na rok będziemy musieli piąć się w górę. Jestem zwolennikiem ambitnych planów, bo wtedy człowiek jeszcze bardziej się rozwija. Dodatkowym plusem oczywiście było to, że znam miasto i bardzo dobrze mi się w nim żyło, podczas gry w AZS-ie.

Po sezonie spędzonym w PlusLidze, wracasz do I ligi. Myślisz, że to jest odpowiednie miejsce dla ciebie na tym etapie kariery?

– Ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie. Uważam, że jestem gotowy grać na najwyższym poziomie w PlusLidze i to pokazały niektóre mecze w zeszłym sezonie w Bydgoszczy. Jednak życie pisze różne scenariusze i cieszę się, że moim nowym klubem będzie Norwid Częstochowa. Mam nadzieję, że dokonałem prawidłowego wyboru, ponieważ jestem głodny gry i chciałbym spędzać jak najwięcej czasu na boisku i cieszyć kibiców naszą postawą.

Patrząc na budowany skład Norwida zapowiada się młoda i waleczna drużyna. Jak myślisz na co będzie was stać w nadchodzącym sezonie?

– Dokładnie, zapowiada się młody i mam nadzieję – bardzo waleczny zespół. Nawet ja będę czuć się staro, a mam dopiero 23 lata. Odnośnie celów na sezon – tak naprawdę nie chcę wróżyć z fusów. Siatkówka to tak skomplikowany sport, że nawet zlepek największych nazwisk w lidze potrafi przegrać mecz, co pokazał nam zeszłoroczny finał. Naszym celem będzie walka o każdy punkt i cały czas podwyższanie swoich siatkarskich umiejętności, bo tak jak wspomniałeś, będziemy młodą ekipą.

Szymon Sobol, fot. FB/ AZS Częstochowa