Krzysztof Gierczyński: Ubolewam nad tym strasznie. Ta przepaść jest ogromna.

Krzysztof Gierczyński: Ubolewam nad tym strasznie. Ta przepaść jest ogromna.

Jednym z tych, którzy postanowili na żywo obejrzeć niedawno rozegrany pojedynek PlusLigi pomiędzy Jastrzębskim Węglem, a AZS-em Częstochowa był dobrze wszystkim znany pod Jasną Górą Krzysztof Gierczyński, który wykorzystał okazję i mógł zobaczyć na parkiecie dwa kluby, w których spędził znaczną część swojej kariery.

Co spowodowało, że wieloletni kapitan AZS-u Częstochowa odwiedził halę w Jastrzębiu, aby zobaczyć jeden z pojedynków 17. kolejki PlusLigi? – Długi weekend spowodował, że odwiedziłem znajomych na Śląsku w Żorach. Spojrzałem w terminarz i zobaczyłem, że gra Jastrzębski Węgiel z AZS-em Częstochowa, a więc dwa moje kluby, w których spędziłem wiele lat. Z miłą chęcią przyjechałem obejrzeć ten mecz, co prawda do jednej bramki, ale mimo wszystko było miło przyjść na te halę, w której przez trzy lata trochę potu się wylało – przyznał Krzysztof Gierczyński.

Samo spotkanie było bardzo jednostronne i zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem gospodarzy 3:0. Jeszcze kilka lat temu byłby to z pewnością jeden ze szlagierów PlusLigi, którzy przyciągnąłby spore zainteresowanie wszystkich siatkarskich kibiców w Polsce. Niestety obecna rzeczywistość jest zupełnie inna, co niezmiernie smuci naszego rozmówcę, który z AZS-em zdobył cztery medale mistrzostw Polski, Puchar Polski oraz Puchar Challenge. – Ubolewam nad tym strasznie, bo osiem lat spędziłem w Częstochowie i z sukcesami – większymi lub mniejszymi, ale także z porażkami mimo wszystko udawało nam się utrzymywać ten poziom. Jeśli nie był on najwyższy, to i tak zawsze staraliśmy się gonić te kluby, które były przed nami – z różnymi skutkami, ale staraliśmy się. Teraz widzę, że ta przepaść jeśli chodzi o poziom siatkówki jest ogromna. Widać to po miejscu w tabeli, widać też po grze. Ciężko być usatysfakcjonowanym dla kibica, który przychodzi i widzi mecz do jednej bramki, bo tak to wyglądało. Ja cieszę się, że po dwóch latach obejrzałem w ogóle mecz, ale nie był to najwyższy poziom i serce pęka jak widzę, że AZS od kilku sezonów nie może nawiązać nawet do środka tabeli. Mnie to osobiście boli – podkreśla jedna z ikon Biało-Zielonych.

Zapytaliśmy byłego siatkarza m.in. Asseco Resovii Rzeszów oraz Morza Szczecin, czy nie ciągnie go przypadkiem na parkiet po tym jak zakończył już swoją karierę? – Nie ciągnie mnie na parkiet. Grałem długo i wiedziałem, że przyjdzie taki moment, że powiem dość. Jak kończyłem grać to mówiłem, że moja kariera do końca toczyła się na boisku. Wielu zawodników gdzieś tam ostatnie kilka lat spędziło w kwadracie dla rezerwowych, natomiast ja grałem w zasadzie do samego końca i jestem spełniony, toteż nie ciągnie mnie w ogóle na parkiet. Mieszkam obecnie w Gorzowie i tam czasami z kolegami zagram w lidze amatorskiej i to mi wystarcza – mówi na koniec Krzysztof Gierczyński w rozmowie z Radio FON.

Krystian Natoński
Fot: Grzegorz Przygodziński