Dramat Kmicica! Przegrali, ale walka o awans wciąż możliwa

Dramat Kmicica! Przegrali, ale walka o awans wciąż możliwa

To nie tak miało być – mogli pomyśleć sobie kibice, którzy w licznym gronie zawitali w piątkowy wieczór do Hali Polonia, aby zobaczyć ostatni mecz rozgrywek drugiej ligi w futsalu pomiędzy WLKS-em Kmicic Częstochowa i rezerwami Rekordu Bielsko-Biała. Podopiecznym Tomasza Czoka do utrzymania fotelu lidera wystarczył remis, ale skończyło się na porażce 4:9.

Spora frekwencja na trybunach, mimo późnej pory, może cieszyć, ale tak naprawdę to jedyny pozytyw z piątkowego wieczoru. Zawodnicy Kmicica przystępowali do spotkania z rezerwami Rekordu Bielsko-Biała z nadzieją na korzystny rezultat, który dałby im pierwsze miejsce na koniec fazy zasadniczej i możliwość gry o awans do pierwszej ligi w barażach. Przyjezdni chcieli zepsuć święto częstochowianom i zjawili się w silnym składzie, m.in. z bramkarzem reprezentacji Polski, Michałem Kałużą, który miał okazję wystąpić na niedawnym Euro i zostać bohaterem spotkania z Rosjanami, gdzie obronił 19 strzałów rywali.

To musiało zrobić różnicę na parkiecie. Już w pierwszych minutach było widać, że bielszczanie przyjechali z zamiarem zwycięstwa nie tylko w tym spotkaniu, ale także w całych rozgrywkach, bowiem przed tym meczem mieli dwa punkty straty do Kmicica. Przewaga Rekordu była olbrzymia. W pewnym momencie było już 5:0 dla gości. Do przerwy jedni i drudzy schodzili z wynikiem 6:1 dla rzekomych rezerw.

Duet trenerski, Krzysztof Kościański i Tomasz Czok postawili w drugiej połowie wszystko na jedną kartę na zasadzie „albo odrobimy straty, albo przegramy jeszcze wyżej”. Za to należą im się brawa, ponieważ dzięki temu końcowa część rywalizacji była o wiele bardziej wyrównana. W pewnym momencie Rekord podwyższył rezultat na 8:2, ale częstochowianie byli w stanie zdobyć dwie bramki i wlać w serca kibiców iskierkę nadziei przy wyniku 8:4 dla gości. Zabrakło jednak czasu na coś więcej. Przy wycofaniu bramkarza Michała Łatki, który w drugiej połowie zastąpił Karola Kuczerę, rywale z Bielska-Białej strzałem do pustej bramki ustalili końcowy wynik na 9:4.

To oznacza, że ekipa Rekordu II Bielsko-Biała wyprzedziła o jeden punkt WLKS Kmicica i zapewniła sobie zwycięstwo w całych rozgrywkach. To jeszcze jednak nie koniec emocji, ponieważ należy poczekać na decyzję bielszczan dotyczącej ewentualnej gry w barażach. W przypadku rezygnacji, w ich miejsce wskoczy team spod Jasnej Góry, który w tym momencie może cieszyć się z wicemistrzostwa drugiej ligi – co i tak jest sporym osiągnięciem.

WLKS Kmicic Częstochowa – Rekord II Bielsko-Biała 4:9 (1:6)

Krystian Natoński