„Czuję, że mój moment nadchodzi” – Tomas Petrasek dla Radia FON

„Czuję, że mój moment nadchodzi” – Tomas Petrasek dla Radia FON

– Być na ten moment wśród ośmiu najlepszych centralnych defensorów swojego kraju nie jest złym uczuciem. Idę krok po kroku. Czuję, że mój moment nadchodzi – powiedział w wywiadzie z Krystianem Natońskim kapitan Rakowa Częstochowa Tomas Petrasek. Czerwono-niebiescy już w sobotę zagrają w Gdańsku z Lechią w ramach 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Dwa mecze oficjalne za wami – jedna porażka i jedno zwycięstwo, ale w obu meczach zagraliście dobrze. Po meczu z Legią Raków zebrał wiele pozytywnych komentarzy. Macie pewnie duży niedosyt, bo remis był blisko.
– Pewnie. Z tego meczu z Legią jest dużo pozytywów. No, ale gra się o punkty i my w tym meczu przegraliśmy. Fajnie, że swoją postawą zasłużyliśmy na szacunek przeciwnika i publiczności, ale za to nam nikt punktów nie da. Dobrze, że była możliwość szybko zapomnieć i awansować w dobrym, pewnym stylu w Pucharze Polski. Teraz misja Gdańsk, koncentrujemy się wyłącznie na tym meczu.

Nie wiem czy oglądałeś mecz Legii z Omonią Nikozja w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski zagrali w nim bardzo słabo i przegrali 0:2. Czy po tym spotkaniu wasza złość z porażki jest jeszcze większa z tego powodu?
– Oglądając ten mecz myślałem sobie, że z nami grała chyba inna drużyna. Szkoda, bo kibicowałem Legii w tym meczu i ogólnie kibicuję każdej drużynie polskiej, jak i czeskiej w pucharach. Szczególnie polskim drużynom są te puchary bardzo potrzebne.

Może Raków awansuje do pucharów i coś w nich ugra? Ostatnie lata to same niepowodzenia polskich zespołów. To byłby wspaniały prezent na stulecie klubu – awansować do pucharów.
– (Śmiech). My to się musimy skupić żeby krok po kroku budować renomę Rakowa w Polsce. Cały czas nie mamy swojego stadionu. Trzeba mieć pokorę, koncentrować się na sobie i może kiedyś uda się Rakowowi osiągnąć takie miejsce. Ale nie ma sensu o tym rozmawiać w tym momencie. Chcemy osiągnąć na stulecie co można, najlepszy wynik dla Rakowa. Zobaczymy po sezonie jaki on będzie.

Dla Rakowa to wyjątkowy rok z okazji stulecia, ale dla ciebie też, bo reprezentacja tuż, tuż. Życie potrafi zaskakiwać. Pamiętam jak przychodziłeś do Rakowa. Druga liga, a o tobie nikt nie mówił, że to przyszły reprezentant Czech, a tu proszę.
– Muszę przyznać, że z niecierpliwością, bo pierwszy raz, czekałem na tę nominację. Jestem na liście rezerwowych, ale smutny nie jestem, odwrotnie, cieszę się z tego powodu. Być na ten moment wśród ośmiu najlepszych centralnych defensorów swojego kraju nie jest złym uczuciem. Idę krok po kroku. Czuję, że mój moment nadchodzi. Ale jak mówisz, jest to chyba fajna historia i niezła motywacja dla młodych sportowców i nie tylko. Miałem moment, kiedy już nie chciałem grać w piłkę. Ale jednak ciężka praca i wiara sprawiła, że jestem w takim miejscu w jakim jestem.

Zawsze jak rozmawiamy, to podkreślam to, że stałeś się już legendą Rakowa. Wiem że jesteś skromny, ale tak uważa wielu kibiców RKS-u.
– Wiesz jak to jest w piłce nożnej z kibicami. Dla wielu z nich jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Ale jestem bardzo wdzięczny za wsparcie, które czuję od tych prawdziwych kibiców, których pamiętam od moich początków Rakowa. Poznałem naprawdę wielu dobrych ludzi w Częstochowie, z którymi darzę się wzajemnym szacunkiem. I o to chodzi.

No dobrze, to jeszcze muszę spytać o najbliższy mecz. Terminarz nie jest łatwy i musicie powalczyć o punkty w Gdańsku, aby nie przegrać drugiego meczu ligowego. Można grać fajnie, ale na końcu liczą się punkty, bo to się pamięta po sezonie.
– Pewnie, że tak. Liczą się punkty, ale nie jedziemy tam pod jakąś presją, że musimy wygrać ten mecz. Jedziemy pewni siebie, żeby grać w swoim stylu, konsekwentnie. I na pewno chcemy ten mecz wygrać. Damy z siebie wszystko i zobaczymy jaki będzie rezultat.

W zeszłym sezonie dwa razy pokonaliście Lechię. W Gdańsku aż 3:0. Uważasz że to był wasz najlepszy mecz w tamtym sezonie, biorąc pod uwagę rywala, mecz wyjazdowy i wynik oczywiście. Czy może cenisz sobie bardziej jakiś inny mecz?
– Ten mecz był naprawdę bardzo dobry w naszym wykonaniu. Ale bardziej chyba doceniam te mecze, które udało nam się wygrać w końcówce. Wówczas te emocje w tym momencie są niesamowite.

Grać na takim stadionie jak ten w Gdańsku to marzenie każdego piłkarza. Tym bardziej że w tym sezonie ma odbyć się na nim finał Ligi Europy.
– Pewnie. To jeden z najładniejszych stadionów w Polsce.

To na koniec miejmy nadzieję że równie piękny powstanie też w Częstochowie.
– Na razie przynajmniej taki, na którym Raków będzie mógł grać swoje mecze w Ekstraklasie. Tego temu klubowi życzę.

Rozmawiał Krystian Natoński