Co ty Nato(n)? Świącik, Świerczewski, Szymczyk vs magistrat, czyli kluby kontra miasto przy pokerowym stole

Co ty Nato(n)? Świącik, Świerczewski, Szymczyk vs magistrat, czyli kluby kontra miasto przy pokerowym stole

Szykując się do pisania kolejnych przemyśleń dotyczących wydarzeń sportowych w Częstochowie, chciałem skupić się wyłącznie na aspektach dotyczących rywalizacji na boiskach piłkarskich oraz żużlowym torze. Niestety, nie można jednak uciec od polityki, bo ona sama prosi się, żeby było o niej głośno. Szkoda, że znowu w negatywnym tle.

To może zacznijmy od czystego sportu. To był dobry weekend dla trzech klubów – Raków pokonał w piątek Arkę Gdynia i zapewnił sobie utrzymanie w PKO Ekstraklasie na kolejny sezon. Sęk w tym, że ten kolejny sezon RKS znowu spędzi w Bełchatowie, bo stadionu piłkarskiego w Częstochowie – z prawdziwego zdarzenia, jak nie było, tak nie ma.

Skra Częstochowa w sobotę rozgromiła Gryfa Wejherowo aż 7:0 i umocniła się w środku stawki drugiej ligi. O klubie z Loretańskiej w ostatnich tygodniach jest nawet głośniej niż o Rakowie, a to za sprawą zwycięstw nad Widzewem Łódź, GKS-em Katowice i… chłodnych, oziębłych relacjach z miastem. Celem klubu jest niewątpliwie utrzymanie się w drugiej lidze, ale w przypadku nieoczekiwanego, lecz jak najbardziej realnego awansu do Fortuna 1 Ligi, ekipę Skry czeka… eksmisja do innego miasta, podobnie jak zespół Rakowa. „Skrzacy” nie mogą liczyć na zbyt duże wsparcia z miasta, które jakiś czas temu zastosowało cios poniżej pasa. Chodzi o dotację z tytułu promocji miasta poprzez sport. Skra za awans do drugiej ligi, czyli na szczebel centralny – miała dostać pieniądze z magistratu. Ten jednak zmienił przepis, który obecnie dotyczy wyłącznie drużyn reprezentujących miasto w najwyższej klasie rozgrywkowej danej dyscypliny.

Eltrox Włókniarz wciąż jest na fali i w niedzielę pokonał Betard Spartę Wrocław 53:37 w spotkaniu 3. kolejki PGE Ekstraligi. Euforia po kolejnym świetnym meczu „Lwów” została mocno zamazana wpisem w mediach społecznościowych prezesa klubu, Michała Świącika, który zaznaczył, że magistrat „uciął” dotację dla biało-zielonych o milion złotych, robiąc to w trakcie sezonu. Następnego dnia prezes Świącik zakomunikował jednak, że miasto nie zostawi klubu.

Jak widać, wyniki sportowe nie do końca idą w parze z zadowoleniem włodarzy miasta. Każdy z wyżej wymienionych klubów godnie reprezentuje Częstochowę, jest pokazywany w telewizji ogólnopolskiej i istotne jest, aby magistrat dostrzegał ich zaangażowanie w promocję. To trochę tak, jakby dziecko przyszło do domu pochwalić się świadectwem, na którym widnieją dobre oceny, i zostało za to skarcone przez rodzica.

To, co obecnie dzieje się w częstochowskim sporcie na linii kluby – miasto, przypomina mi rozgrywkę w pokera. Przy jednym stole siedzą prezesi oraz właściciele klubów oraz ludzie z magistratu. Każdy z nich w rozmowach z dziennikarzami zachowuje tzw. „poker face”, ale są i tacy, którzy przychodzą na stadion pomachać szalikiem, zrobić sobie „selfie”, skorzystać z klubowego cateringu, aby następnego dnia wbić klubowi nóż w plecy.

I tak oto:

AZS Częstochowa już dawno spasował, rzucił karty i zrezygnował z dalszej gry. Eltrox Włókniarz Częstochowa, a konkretnie Michał Świącik wykłada karty na stół i mówi otwarcie jak jest – promujemy miasto, robimy to godnie i oczekujemy pomocy, a nie rzucania kłód pod nogi. Tym samym mówi „sprawdzam”, czekając na reakcje miasta.

Raków Częstochowa już od kilku miesięcy gra va banque (niestety, z przymusu), gdyż Michał Świerczewski – właściciel klubu, zainwestował w niego grube miliony, ale w przypadku braku stadionu (który na razie istnieje wyłącznie teoretycznie), RKS straci wszystko, przerwie grę i opuści salon(y) ekstraklasy. Makao, makao i po makale…
A magistrat? Ku zaskoczeniu wcale nie gra, nie bierze udziału w tym wszystkim, będąc krupierem, bo to krupier rozdaje karty i obserwuje jak inni sobie radzą, niechętnie wypłacając przy tym pieniądze.

Sport w szerokim rozumowaniu to dziedzina, którą najłatwiej zaatakować, najprościej skrzywdzić i najswobodniej pozbawić środków finansowych. Bo sport w oczach wielu to zbędna rozrywka, która jest niczym w porównaniu z oświatą czy służbą zdrowia. Wielu jednak zapomina, że ów oświata czy służba zdrowia często jest bardziej wspomagana przez ludzi oraz środowisko sportowe niż… polityczne. Przykładem chociażby firmy, które mocno wspierają Włókniarza oraz Raków – odpowiednio firmy X-kom oraz Eltrox, które wykazały się wielkim gestem wspierając częstochowskie szpitale. Kluby sportowe dbają o rozwój fizyczny dzieci i młodzieży, o ich zdrowie psychiczne, kluby sportowe stwarzają także dodatkowe miejsca pracy, są magnesem do przyciągania inwestorów, tworzenia nowych projektów, baz, kompleksów rekreacyjnych. Bo sport to owszem rozrywka, ale i inwestycja, która przynosi zyski. Do tego jednak potrzebna jest dalekowzroczność, a tego co niektórym w Częstochowie brakuje.

Krystian Natoński