Co Ty Nato(n)? Skra i Raków dumą Częstochowy. Tak dobrze nie było nigdy

Co Ty Nato(n)? Skra i Raków dumą Częstochowy. Tak dobrze nie było nigdy

W chwili, kiedy powstaje ten tekst Raków Częstochowa jest liderem PKO BP Ekstraklasy, natomiast Skra Częstochowa zajmuje trzecie miejsce w tabeli drugiej ligi ze stratą zaledwie dwóch punktów do lidera. Oba zespoły są chwalone nie tylko za wyniki, ale również za efektowny styl. Tak dobrze pod Jasną Górą nie było nigdy. Ale czy nigdy nie będzie dobrze w kontekście stadionu?

Wynik 3:0 to ulubiony rezultat kibiców Rakowa i Skry w ostatnim czasie. RKS w takich rozmiarach pokonał bowiem Wisłę Płock i awansował pierwszy raz w historii klubu na fotel lidera ekstraklasy. W identycznych rozmiarach Skra poradziła sobie w sobotnie popołudnie z Sokołem Ostróda i przez chwilę w wirtualnej tabeli również była współliderem rozgrywek, aby na ten moment zajmować i tak wysokie trzecie miejsce.

Czy kiedykolwiek wcześniej w częstochowskiej piłce było lepiej? Otóż nie. Pod Jasną Górą futbolowe tradycje są długie i całkiem bogate, ale nigdy w naszym mieście nie było dwóch drużyn, które z tak dużym powodzeniem radziłyby sobie na poziomie centralnym, a przecież może być jeszcze lepiej. Ktoś powie, że to chwilowe, że za chwilę Raków może osunąć się w tabeli, podobnie jak Skra, że liczą się pozycje na koniec sezonu, a nie w jego trakcie. To prawda, ale fakty są takie, że oba kluby – mimo wielu przeciwności losu, należą do czołówki swoich lig. I z tego należy się cieszyć. Tak samo jak ze stylu prezentowanego przez obie ekipy. Raków i Marek Papszun są chwaleni za efektowność, za ofensywność. Wystarczy wybrać się na Loretańską, aby zobaczyć to samo. W grze obu zespołów nie ma bowiem przypadku. Ciekawe, że szkoleniowiec Skry, Marek Gołębiewski pochodzi z podobnych rejonów Polski, co Papszun i obaj panowie znają się dosyć dobrze. No, ale tu akurat można powiedzieć o delikatnym przypadku.

Futbol w Częstochowie nie ma już kompleksu mniejszości

Tak jak obie drużyny słyną z powtarzalności w rozgrywaniu swoich akcji, tak ja będę słynął z powtarzalności stwierdzenia dotyczącego mozolnej budowy stadionu piłkarskiego w Częstochowie. Szkoda bowiem, że musimy podróżować do Bełchatowa, aby oglądać taką postawę Rakowa. A co jeżeli stanie się coś niemożliwego jeszcze jakiś czas temu i Skra awansuje do Fortuna 1 Ligi? Wówczas również stanie się drużyną bez stadionu. To znak, że pod Jasną Górą potrzebny jest nowoczesny obiekt, i to od zaraz! Bo piłka nożna od kilku lat wychodzi z cienia siatkówki i żużla w Częstochowie i staje na piedestale. Przez wiele lat futbol miał wiele kompleksów w naszym mieście, wszak Raków był na peryferiach ligowych rozgrywek, podobnie jak Skra. Na początku XXI wieku i w jego pierwszej dekadzie dzielił i rządził Włókniarz oraz AZS. Piłkarscy kibice mogli jedynie pozazdrościć takich sukcesów i emocji fanom tych dwóch dyscyplin. Teraz narracja jest zupełnie inna. Niestety, należy ubolewać nad losem siatkówki w naszym mieście. Speedway na szczęście ma się dobrze, ale miniony sezon nie należał do udanych dla „Lwów”. Poza tym jesteśmy w okresie, kiedy sezon żużlowy praktycznie dobiegł końca. A to oznacza, że na ustach sportowej Polski w kontekście Częstochowy są przede wszystkim Raków i Skra. W innych ośrodkach potrafią docenić grę obu drużyn, ale czy oba zespoły są wystarczająco doceniane przez lokalne władze? To pytanie pozostawiam otwarte.

Kochanie, dali mi awans! – W takim razie wynocha z domu!

W pierwszej reprezentacji Czech niedawno zadebiutował Tomas Petrasek – ikona i ostoja Rakowa. To kolejny sukces klubu, bo przecież gdzie był Raków z Petraskiem kilka lat temu? Z kolei w Skrze kapitalnie radzi sobie 23-letni Kamil Wojtyra, który w meczu z Sokołem Ostróda ustrzelił hat-tricka. Swoją drogą, na Loretańskiej mają nosa do napastników. Damian Nowak, Daniel Rumin, Dawid Wolny i obecnie Wojtyra – każdy z nich był lub jest mocnym punktem Skry w linii ataku.

Cieszmy się, że w najpopularniejszej, najbardziej medialnej dyscyplinie sportu na świecie i także w Polsce, mamy dwa zespoły, które na szczeblu centralnym rozpychają się łokciami. Apetyty rosną w miarę jedzenia. O Rakowie już mówi się w kontekście ewentualnej gry w europejskich pucharach. O Skrze w kontekście awansu do Fortuna 1 Ligi. Oby tylko piłkarze jednej i drugiej drużyny nie musieli rozgrywać swoich meczów w uroczym Bełchatowie. To tak, jakby współmałżonek powiedział ci na wieść o uzyskanym awansie w pracy, że musisz wyprowadzić się z mieszkania, bo… przewyższasz standardy życia domowego…

Krystian Natoński