Co Ty Nato(n)? Na koniec rundy zasadniczej wszyscy kibice Włókniarza są grudziądzanami

Co Ty Nato(n)? Na koniec rundy zasadniczej wszyscy kibice Włókniarza są grudziądzanami

Wielkimi krokami zbliża się koniec rundy zasadniczej w PGE Ekstralidze, a my wciąż nie znamy finałowej czwórki, która pojedzie o medale DMP. Mimo że ostatnie wyniki nie układają się pomyślnie dla Eltrox Włókniarza, to ekipa Piotra Świderskiego wciąż ma szanse na play-off. I to całkiem realne.

Aby jednak tak się stało, częstochowianie nie tylko muszą sami zapunktować, ale liczyć także na sprzyjające im rezultaty w innym meczach.

Załóżmy zatem scenariusz, że Lwy wygrywają w Rybniku (porażka z outsiderem rozgrywek oznaczałaby, że Włókniarz po prostu nie zasłużył na walkę o medale) oraz przegrywają na wyjeździe z Unią Leszno (patrząc na postawę Byków w Zielonej Górze można po cichu liczyć na sensacyjne wywiezienie stamtąd punktów, ale załóżmy wariant realistyczny).

Po czternastu kolejkach częstochowianie będą mieć na swoim koncie 19 „oczek”. W gronie zainteresowanych awansem do play-off są Motor Lublin oraz Sparta Wrocław. Włókniarz nie dogoni Stali Gorzów oraz Falubazu Zielona Góra. Trzeba zatem kibicować tym drugim, aby urwali punkty Motorowi na ich terenie, a przynajmniej zdobyli punkt bonusowy.

To jednak nie wszystko. Ten sam Lublin nie powinien wygrać w Grudziądzu, gdzie może co najwyżej zdobyć bonusa. Wówczas ekipa z Alei Zygmuntowskich będzie mieć na swoim koncie także 19 punktów, ale w bilansie bezpośrednich starć z Włókniarzem wypada gorzej. Jeżeli Lublin wygra w Grudziądzu, wówczas musiałby przegrać u siebie z Falubazem.

Pozostaje jeszcze Sparta. I tutaj trzeba wziąć pod uwagę ich triumf w Rybniku. To daje im 17 „oczek”. Podopieczni Dariusza Śledzia mają jeszcze mecz w Grudziądzu, gdzie mogą maksymalnie zremisować i zainkasować dwa „oczka”. Wówczas po rundzie zasadniczej będą mieć… też 19 punktów i też gorszy bilans w dwumeczu od częstochowian.
Może zatem dojść do sytuacji, że w małej tabelce trzy zespoły będą mieć po 19 „oczek”. To jednak ekipa Piotra Świderskiego awansowałaby przy takim scenariuszu, mając bonusy z Lublinem i Wrocławiem.

Oczywiście to wszystko dywagacje. Wziąłem pod uwagę scenariusz sprzyjający częstochowianom. Równie dobrze biało-zieloni mogą urwać punkty Unii Leszno i nie oglądać się na innych. Byki ewidentnie są już myślami przy fazie play-off.

Gdyby jednak tak się nie stało i częstochowianie opuszczą stadion im. Alfreda Smoczyka z niczym, wówczas należy trzymać kciuki i to mocno za GKM, który może utorować drogę Włókniarzowi do play-off. Pytanie czy grudziądzanie są na tyle mocni, żeby urwać punkty na finiszu rozgrywek i Motorowi i Sparcie?

Mimo wszelakich problemów Włókniarza na niwie organizacyjno-sportowej, ten do ostatniej kolejki powinien liczyć się w walce o play-off. Niesamowite jest to, że częstochowianie w tym sezonie kapitalnie radzą sobie na wyjazdach, gdzie zdobyli rekordową w nowożytnej historii klubu liczbę punktów, a wciąż nie są pewni strefy medalowej. To dowód, że jesteśmy świadkami dziwnego sezonu, bo gdyby ktoś powiedział przed jego rozpoczęciem, że Lwy wywiozą z delegacji taki dorobek (na ten moment to 11 punktów), nikt nie uwierzyłby, że może zabraknąć ich w pierwszej czwórce. Z drugiej strony fakt, że Leon Madsen i spółka mają jeszcze dwa mecze właśnie poza Częstochową, być może będzie stanowił dobry omen?

Krystian Natoński