Co Ty Nato(n)? Eltrox Włókniarz i Raków podzielą się tortem na pół. Skra wciąż na marginesie

Co Ty Nato(n)? Eltrox Włókniarz i Raków podzielą się tortem na pół. Skra wciąż na marginesie

Wydział Kultury, Promocji i Sportu zaprojektował plan dotacji z tytułu promocji miasta poprzez piłkę nożną oraz żużel w Częstochowie. I tak oto ekipy Eltrox Włókniarza oraz Rakowa mają dostać po 1,5 mln złotych. Występująca na poziomie drugiej ligi Skra nie może liczyć nawet na złotówkę.

Podział miejskich środków na kluby sportowe zawsze budzi wiele wątpliwości i dyskusji. Jedni będą mówić, że dostali za mało, że lepiej promują miasto, o drugich będzie się mówiło, że z kolei dostali za dużo. Niestety, żyjemy w realiach, w których kluby sportowe w większości przypadków funkcjonują na normalnym poziomie głównie dzięki miejskim dotacjom, które są niczym respiratory dla ciężko chorego pacjenta. Wydaje się jednak, że z roku na rok ten trend zaczyna się powoli (a nawet bardzo powoli) zmieniać. Do modelu zachodniego, w którym prywatne podmioty żyją za własne pieniądze dzięki inwestorom i pozyskiwaniu sponsorów – bardzo nam daleko. Oczywiście ktoś teraz pomyśli sobie o Rakowie i Michale Świerczewskim. To prawda, że RKS w 2020 roku nie wziął nawet złotówki z magistratu, to prawda, że prezes Wojciech Cygan w wywiadzie m.in. dla Radia FON powiedział, że brak takowej dotacji nie sprawi, że klub zbankrutuje, ale sam dodał jednocześnie, że nagłe przerwanie dofinansowania klubów z miast sprawi, że wiele z tych klubów po prostu nie przetrwa. Trzeba zatem wprowadzić powolną politykę wycofywania się z takowych dotacji z naciskiem na słowo „powolną” i nauczyć kluby samodzielności.

Wróćmy jednak do rzeczywistości jaką mamy. Są dotacje, jest podział środków i są oczywiście dyskusje. Każdy ma swoje zdanie na temat podziałów miejskich pieniędzy. Eltrox Włókniarz i Raków mają dostać półtora miliona złotych. Dla tych pierwszych to najniższa dotacja w ostatnich latach (za 2020 rok Włókniarz otrzymał ponad 2 mln złotych, a za 2019 rok – rekordowy wynik w postaci 3,5 mln dotacji). Pierwotnie klub miał dostać 1,8 mln złotych. Czy brak tych 300 tysięcy to efekt wątpliwej promocji miasta przez Lwy w 2020 roku? Być może.

Taką samą kwotę dostanie też Raków. O ile 2020 rok dla częstochowskiego żużla nie był udany, o tyle dla piłkarzy czerwono-niebieskich jest on znakomity. Obecny lider PKO BP Ekstraklasy z awansem do 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski chwalony jest nie tylko za wyniki, ale również za prezentowany styl. Za 2020 rok Raków nie wziął ani złotówki, niejako w ramach podrażnionego honoru, ponieważ pieniądze z puli na promocję miasta poprzez piłkę nożną zostały obcięte o ponad milion złotych, zdaniem RKS-u niewspółmiernie do żużla. – Oczywiście nie mogliśmy sobie tych pieniędzy zapisać w budżecie, bo to jest przetarg. W naszych planach i założeniach jednak mogliśmy zakładać, że w tym przetargu wystartujemy i mamy szansę go wygrać. Teraz musimy nagle odjąć sobie te środki z naszych planów – mówił w sierpniu prezes Rakowa Wojciech Cygan.

Pieniądze, które ma otrzymać Raków na 2021 rok to ważny krok w budowie lepszych relacji z miastem, a także w kontekście świętowania przez klub stulecia istnienia. Raków otrzyma te pieniądze w całości, bez podziału, mimo, że w Częstochowie na poziomie centralnym występuje również Skra.

Dlaczego zatem drugoligowa Skra nie może być brana pod uwagę w przetargu? Bo dziwnym trafem w momencie awansu tego zespołu na poziom centralny, miasto zmieniło zapis, w którym o dotację mogą ubiegać się wyłącznie kluby występujące nie na poziomie centralnym, a w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przypadek?

I na koniec mały apel do wszystkich włodarzy klubów, prezesów, właścicieli, ale także kibiców i zwykłych ludzi będących przy danych drużynach. Nie mówcie proszę, że was okradziono, że pozbawiono was czegoś, bo żeby być okradzionym, najpierw trzeba mieć to „coś” w posiadaniu. Miejska dotacja powinna być wyłącznie przyjemnym dodatkiem, prezentem i miłym gestem dla klubów, które środki na działalność powinny wypracowywać własnymi siłami. To jak odwiedziny u ukochanej babci, która cieszy się na przyjazd wnuka bądź wnuczki i w ramach wdzięczności daje „stówkę na lody”. Nie traktujmy zatem babci jak bankomatu…

Krystian Natoński