Beniaminek nie pękł przed liderem. Remis i przerwana seria Rakowa.

Beniaminek nie pękł przed liderem. Remis i przerwana seria Rakowa.

 

Raków Częstochowa zremisował na wyjeździe z Garbarnią Kraków 1:1. Bramkę dla gospodarzy zdobył Dawid Nowak, a dla gości Szymon Lewicki. W końcówce meczu rzut karny dla Rakowa zmarnował Dariusz Formella.

 Początek spotkania był dość nerwowy, ale bardzo żywy. Obie ekipy grały ofensywnie i bardzo wysoko doskakiwały do rywali. Efektem takiej gry były dwie sytuacje dla Garbarni, ale na szczęście dla gości, nie zostały zamienione na bramkę. Po około 10 minutach takiej gry, częstochowianie zaczęli przeważać i spychać Garbarnię do defensywy. Dobrą okazję w 15. minucie zmarnował Szymon Lewicki, kiedy po kiksie jednego z obrońców rywali piłka spadła mu na głowę trzy metry od bramki, napastnik Rakowa nie trafił jednak w jej światło. Podopieczni Marka Papszuna raz po raz atakowali, próbując stworzyć sobie klarowną sytuację. Aktywny na lewej stronie był Patryk Kun, który był największym zagrożeniem dla obrońców Garbarnii w pierwszej połowie spotkania. W 32. minucie meczu błąd przy wyprowadzeniu piłki popełnił wracający do pierwszego składu Tomas Petrasek. Jego skutkiem był rzut wolny dla gospodarzy. Dobre dośrodkowanie Karola Kostrubały na bramkę zamienił Dawid Nowak, który strzałem głową pokonał Michała Gliwę. To pierwsza stracona bramka przez częstochowian od pięciu spotkań. Od tego momentu goście spod Jasnej Góry wzięli się mocno do pracy. W przeciągu niemal trzech minut stworzyli sobie trzy dobre sytuacje do strzelenia wyrównującej bramki. Najpierw po zgraniu piłki przez Petraska uderzał Miłosz Szczepański, a potem po wrzutce Kuna z rzutu wolnego Andrzej Niewulis próbował pokonać Marcina Cabaja strzałem głową. W następnej akcji z dystansu uderzył Igor Sapała, Cabaj odbił piłkę przed siebie, a najszybciej do piłki dopadł Lewicki, mocnym strzałem doprowadzając do remisu w tym spotkaniu. Duży udział przy tej bramce miał… sędzia główny. Obrońcy Garbarnii chcieli wybić piłkę jak najdalej od własnego pola karnego. Futbolówka zatrzymała się właśnie na rozjemcy tego meczu, spadając pod nogi Igora Sapały. Dalsze wydarzenia doprowadziły do strzelenia bramki przez Raków, jednak nikt nie miał chyba wątpliwości, że w tej akcji szczęście było po stronie czerwono-niebieskich. W ostatnich minutach Garbarnia trochę się odkryła, próbowała zaatakować, Raków też szukał swoich szans, ale wynik nie uległ zmianie. Do przerwy w Krakowie był remis 1:1.

Na drugą część spotkania nie wyszedł już Daniel Bartl, którego zastąpił Piotr Malinowski. Od gwizdka wznawiającego mecz, Raków mocno ruszył do ataku. Okazji do strzelenia bramki było naprawdę kilka. W 53. minucie dwójkowa akcja Lewickiego i Szczepańskiego zakończyła się strzałem tego drugiego, a Cabaja od utraty bramki zdołał uratować wracający obrońca Garbarni. Trzy minuty później po dośrodkowaniu Kuna piłkę dość ekwilibrystycznie – udem zgrywał Lewicki, ta trafiła do Niewulisa, a dobrą paradą popisał się Marcin Cabaj. Chwilę później groźnie było natomiast pod bramką Rakowa. Wszystko za sprawą Tomasa Petraska, który tak interweniował, że o mały włos nie posłał piłki do własnej bramki. Późniejsze minuty to spora wymiana ciosów, atakowali i jedni i drudzy. Jedna z akcji gości zakończyła się bramką Miłosza Szczepańskiego, ale sędzia – słusznie zresztą pokazał spalonego. W odpowiedzi z dystansu uderzył Kostrubała, jednak nie zaskoczył pewnie interweniującego Gliwy. Po wejściu na plac gry aktywny był też Dariusz Formella, który tak jak Kostrubała, uderzył z dystansu, jednak efekt był daleki od oczekiwanego. Okazję dla Garbarni Kraków zmarnował też Filip Wójcik. Futbolówka spadła pod jego nogi w polu karnym Rakowa, ale młodzieżowiec nie zachował zimnej krwi i uderzył wysoko ponad bramką. W końcówce spotkania było dużo walki, dużo biegania i ostrej gry. W 87. minucie po jednym z dośrodkowań w pole karne krakowian faulowany przez Michała Wrześniewskiego był Tomas Petrasek i sędzia nie miał innego wyjścia, niż wskazać na wapno. Do piłki podszedł Formella, ale przegrał pojedynek z Cabajem. Piłkarz Rakowa słabo uderzył piłkę, niemal idealnie do obrony przez bramkarza. Mecz zakończył się remisem 1:1, mimo wielu okazji dla Rakowa.

Samo spotkanie było energiczne, z dużą ilością walki, czasami nawet agresywnej. Na pochwałę w zespole Rakowa zdecydowanie zasłużyli Patryk Kun, Miłosz Szczepański i Igor Sapała. Cieszy też powrót zdrowego Tomasa Petraska do pierwszego składu.   Częstochowianie będą wyjeżdżać z Krakowa zdecydowanie niepocieszeni. Chociaż gospodarze zawiesili dość wysoko poprzeczkę i nie ułatwiali gry gościom, to właśnie podopieczni Marka Papszuna powinni cieszyć się z wygranej w tym meczu. Przeważali, w długich fragmentach kontrolowali grę, jednak jeśli nie wykorzystuje się rzutu karnego, to ciężko myśleć o wygranej. Raków przerwał dwie serie: pierwszy raz od pięciu spotkań stracił gola i nie wygrał meczu. Nie spowodowało to jednak straty pozycji lidera w tabeli. Garbarnia natomiast po trzech porażkach, wreszcie zdobyła punkt, przeskakując w tabeli Bruk- Bet Termalicę.

 

Garbarnia Kraków – Raków Częstochowa 1:1 (1:1)

Bramki: Nowak (26.) – Lewicki (38.), niewykorzystany karny: Formella (87.)

Garbarnia Kraków: Cabaj, Garzeł, Gawle, Kiebzak (69. Wójcik), Kostrubała (73. Masiuda), Nieśmiałowski, Nowak, Pietras, Pyciak, Wróbel (65. Ogar), Wrześniewski.

Raków Częstochowa: Gliwa, Góra, Petrasek, Niewulis, Kun, Sapała, Schwarz, Szczepański (87. Listowski), Domański (64. Formella), Bartl (46. Malinowski), Lewicki.

Paweł Kaczmarek