Bartosz Zrajkowski, kapitan Norwida: „AZS był wielki w PlusLidze, teraz to inny twór”

Bartosz Zrajkowski, kapitan Norwida: „AZS był wielki w PlusLidze, teraz to inny twór”

Exact Systems Norwid Częstochowa znajduje się w bardzo dobrym momencie bieżącego sezonu. Częstochowianie odnieśli bowiem siedem zwycięstw z rzędu i zajmuja wysokie 4. miejsce w tabeli. Ostatnią ofiarą drużyny Radosława Panasa był BBTS Bielsko-Biała. W klubie z Jasnogórskiej wszyscy myślami są już jednak przy czwartkowych derbach Częstochowy. – Teraz buduje się coś nowego i jest to osobny twór, ale pod tym samym szyldem – AZS Częstochowa – mówi dla Radia FON kapitan Norwida – Bartosz Zrajkowski.

Szymon Sobol:  Siódme zwycięstwo z rzędu, a ósme w tym sezonie. Każda wygrana jest cenna, ale wydaje się, że BBTS Bielsko-Biała był przynajmniej na papierze najtrudniejszym rywalem?

Bartosz Zrajkowski: – Siódme zwycięstwo z rzędu jest zwieńczeniem tych poprzednich. Nie oszukujmy się, ale patrząc na skład BBTS-u to widzimy siatkarzy z przeszłością w PlusLidze, niektórych jeszcze w zeszłym sezonie. Dla mnie ta wygrana smakuje podwójnie, bo przyjemnie jest wygrywać z zespołem, który posiada tak doświadczonych zawodników.

Podczas tego meczu momentami iskrzyło pod siatką. Drużyna gości wprowadzała dużo nerwowości, ale wydaje się, że to pogłębiło ich problemy w czwartym secie, a was dodatkowo zmotywowało?

– Nie należę do zawodników ekspresyjnych na boisku. Zazwyczaj tonuję te emocje i staram się wnieść coś merytorycznego do gry zespołu. Rywale z Bielska-Białej w tym meczu reagowali wręcz przeciwnie. Często zgłaszali protesty, a było to uwarunkowane tym, że byli mocno sfrustrowani. Zgłaszali swoje obiekcje odnośnie sędziowania, sytuacji spornych czy nawet muzyki, która ich zdaniem była za głośno w momencie ich zagrywki. Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją, że ktoś zgłasza uwagi odnośnie głośnej muzyki. Dobrze, że pasował im chociaż jej gatunek.

Jesteście w bardzo dobrym momencie w tym sezonie. Wygraliście siedem meczów z rzędu, a wasza gra wygląda coraz lepiej. Może to być małą niespodzianką, bowiem przed sezonem doszło w Norwidzie do kadrowej rewolucji. Spodziewałeś się, że tak szybko złapiecie wspólny język z kolegami? 

– Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że aż tak szybko możemy dojść do poziomu, kiedy wygrywamy kilka meczów z rzędu. Taka seria pod tytułem siedem plus jest dla mnie zaskoczeniem. Nie jestem jednak hurraoptymistą, nie spoglądam w tabelę. Jak kończy się mecz, to mam inne ciekawsze zajęcia…

…ciekawsze niż siatkówka, potrafisz się od razu po meczu odciąć od sportu?

– Potrafię. Oczywiście jak wrócę do domu to jeszcze analizuję dany mecz, żeby przeanalizować głównie swoją grę, aby móc się poprawiać z meczu na mecz. Przychodzi jednak taki moment dwie godziny po meczu, że już o tym zapominam i mam spokojny weekend. A od poniedziałku wiadomo, rozpoczynam wspólnie z drużyną, jak to się modnie mówi nowy projekt.

Odnośnie projektu, to ten najnowszy nazywa się: „Siatkarskie derby Częstochowy”, w których będziecie faworytem. Względem poprzedniego sezonu siła AZS-u jest znacznie mniejsza, na co składa się wiele czynników, nie tylko sportowych. Jednak derby to derby, jak ty podchodzisz do tego spotkania?

– Grając w Wyszkowie mówili mi, że mam derby z Radomiem itd. Według mnie to jest dopisywanie takiej łatki do meczu, w którym zagrają dwie drużyny z tego samego miasta. Nie wiem jaka jest dodatkowa ideologia takich spotkań. Nie wiem też jak to wyglądało wcześniej w Częstochowie przy okazji derbowych spotkań. Całe miasto, całe środowisko siatkarskie żyje wielkim AZS-em. Nie umniejszając nikomu moim zdaniem wielki AZS był jak grał w PlusLidze. Kiedy widzę dawne materiały to faktycznie miasto żyło siatkówką i widoczne były te biało-zielone barwy…

…mówi się, że AZS skończył się z momentem opuszczenia Hali Polonia.

– Zgadza się. Miałem możliwość grania w rozgrywkach młodzieżowych w Hali Polonia i czuło się tam wielką siatkówkę. Myślę, że tam to zostało. Teraz buduje się coś nowego i jest to osobny twór, ale pod tym samym szyldem. Do nas też dochodzą słuchy o ich problemach finansowych czy organizacyjnych. Trzeba pamiętać, że większość z nas nie gra tylko dla przyjemności i z pasji, ale jest to nasze źródło utrzymania, więc trzeba tam z pewnością wiele poukładać.

A odnośnie samego meczu co możesz powiedzieć?

– Miło będzie się spotkać z chłopakami, którzy trenują kilka ulic dalej.

Rozmawiał Szymon Sobol

Fot. Natalia Grabarczyk