Adrian Miedziński: „Cały czas czegoś szukam”

Adrian Miedziński: „Cały czas czegoś szukam”

Kilka dni minęło już od przekonywującego zwycięstwa forBET Włókniarza nad GKM-em Grudziądz i efektownego awansu do fazy play-off. Nie wszyscy mogą być jednak zadowoleni ze swoich indywidualnych występów. – Męczę się bardzo na torze w Częstochowie. Cały czas czegoś szukam w ustawieniach – mówi Adrian Miedziński, który zapisał przy swoim nazwisku w tym meczu 4 punkty.

Wychowanek toruńskiego Apatora przyznaje, że w każdym domowym meczu zmuszony jest szukać nowych rozwiązań. – Nie jeździ mi się łatwo. Nie chciałem za bardzo kombinować z silnikami po ostatnim meczu z Toruniem, ale dziś ta jazda nie wyglądała tak jakbym sobie życzył. W tym roku każdy mecz w Częstochowie jeżdżę na czymś innym. W meczu z Toruniem nie było źle, więc pomyślałem, że zrobimy tylko korekty do tego co było, żeby nie cudować za wiele i nie myśleć przed zawodami jaką założyć zębatkę, dyszę, zapłon, tylko już się skupić na jeździe. Myślałem, że to będzie grało w 100 procentach, a jednak nie zagrało praktycznie nic. Dziś na ustawieniach z meczu z Toruniem gdzie wygrywałem, mój motocykl nie miał prawa pojechać. Mam cały czas orzech do zgryzienia. Na wyjazdach lepiej to funkcjonuje. To są moje zagwostki, które w tym roku nie dają mi odetchnąć. Są takie momenty, kiedy wydaje mi się, że już witam się z gąską, że już jest dobrze, ale jednak nie – powiedział nam „Miedziak” po starciu z grudziądzanami.

Biało-zieloni w ostatnich trzech meczach zdobyli 8 punktów. To tylko o jedne mniej niż w wcześniejszych dziesięciu. Końcówka rundy zasadniczej wyraźnie jest dla Włókniarza i wydaje się, że Lwy nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. – Jest na pewno lepiej, ale tak jak mówiłem to jeszcze nie jest do końca to. Do play-offów mamy jeszcze dużo czasu, będzie można trochę rzeczy jeszcze popróbować. Teraz weekend mamy wolny, później mecz w Gorzowie już na luzie, bez takiego ciśnienia jak z Grudziądzem. Na pewno jest już lżej na głowie. Trzy tygodnie to szmat czasu. Ja też muszę sobie jeszcze wszystko przemyśleć w jakim kierunku pójść z ustawieniami. Nikt tego za mnie nie zrobi – kończy Adrian Miedziński.

Mariusz Rajek, zdj. Patryk Kowalski