#17 Co Ty Nato(n)? Raków gra z podrażnionym Lechem. Skra zdobędzie Olimp(ię)?

#17 Co Ty Nato(n)? Raków gra z podrażnionym Lechem. Skra zdobędzie Olimp(ię)?

Po przerwie reprezentacyjnej wracają rozgrywki PKO BP Ekstraklasy. Lider tabeli, Raków Częstochowa w 10. kolejce zagra na wyjeździe z Lechem Poznań i śmiało to spotkanie można nazwać szlagierem tej serii gier. Niemal o tej samej porze Skra na Loretańskiej zmierzy się w drugiej lidze z Olimpią Grudziądz.

Ktoś powie – zaraz, zaraz, jaki szlagier? Przecież Lech to drużyna z drugiej połówki tabeli, która z dziewięcioma punktami jest bliżej strefy spadkowej niż ligowego podium. Podopieczni Dariusza Żurawia w trzech ostatnich konfrontacjach zdobyli „oczko”, przy siedmiu punktach Rakowa. To wszystko prawda, ale…

… potencjał piłkarzy Lecha, co pokazuje ich postawa w Lidze Europy, absolutnie przewyższa ich lokatę w tabeli. Oczywiście poznanianie w tym sezonie prezentują dwie twarze. W europejskich pucharach są efektownie grającym zespołem, który w pięknym stylu wywalczył awans do fazy grupowej Ligi Europy. W niej dzielnie stawia czoła Benfice Lizbona, Rangers FC, ponadto wygrywając ze Standardem Liege i przedłużając swoje nadzieje na awans do 1/16 finału tych rozgrywek.

W lidze Kolejorz gra mizernie, przede wszystkim gubi punkty. Być może polska drużyna – którakolwiek, nie jest obecnie gotowa na równą i skuteczną grę na dwóch lub trzech frontach. Trzeba jednak przyklasnąć trenerowi Żurawiowi, że ten oraz jego podopieczni kładą szczególny nacisk na występy w pucharach, kosztem słabszej postawy na krajowym podwórku. Pamiętamy przecież wiele przypadków z lat poprzednich, kiedy to danej drużynie udało się awansować do pucharów, tylko po to, żeby je… odpuścić, bo liga najważniejsza…

W Lechu myślą zupełnie inaczej. Dla każdego polskiego klubu gra w Lidze Europy to wielka nobilitacja, więc trzeba wykorzystać tę szansę, aby się pokazać, aby ugrać jak najwięcej i także jak najwięcej zarobić. A liga? Cóż, liga rządzi się swoimi prawami, zwłaszcza PKO BP Ekstraklasa. W niej zawsze można nadgonić, jest sporo meczów i mnóstwo okazji do zbliżenia się do czołówki tabeli. Oczywiście w przypadku ekipy ze stolicy Wielkopolski ten margines gubienia punktów mocno się wyczerpuje. Wszak Lech traci już do prowadzącego Rakowa jedenaście „oczek” i właśnie niedzielna konfrontacja będzie idealną szansą dla gospodarzy, aby zmniejszyć ten dystans. Dlatego też Raków musi spodziewać się Lecha – tego z Ligi Europy, który zrobi wszystko, aby udowodnić swoją wyższość i rozpocząć marsz w górę tabeli. Dla miejscowych starcie z dobrze grającym RKS-em będzie idealnym sprawdzianem przed czwartkowym spotkaniem ze Standradem Liege.

I dlatego dla mnie starcie Lecha z Rakowem będzie szlagierem tej kolejki, mimo takiej, a nie innej sytuacji Kolejorza w tabeli. To jednak zespół potrafiący grać piękny futbol, mający w swoich szeregach reprezentantów Polski i zdolną młodzież. Śmiało można powiedzieć, że będzie to konfrontacja najładniej grających drużyn w Polsce. Poznanianie zbierają dobre recenzję za grę w pucharach, a RKS to rewelacja ligi. Ciekawie zapowiada się m.in. pojedynek Mikaela Ishaka z Ivanem Lopezem, bardziej znanym jako „Ivi”. Obaj strzelili po cztery gole w lidze, tyle samo trafień mają także David Tijanić i Vladislavs Gutkovskis. Tutaj nie ma przypadku, że Raków to nie tylko lider tabeli, ale także najlepsza ofensywa w lidze.

Jeżeli zatem Lech zaprezentuje swój poziom z pucharów, a Raków zagra jak na lidera przystało, to możemy być świadkiem arcyciekawego widowiska. Niestety, częstochowianie będą musieli radzić sobie bez kontuzjowanych Tomasa Petraska i Miłosza Szczepańskiego oraz Marka Papszuna, który w poprzedniej kolejce dostał czerwoną kartkę. Mecz zaplanowano na niedzielę 22 listopada o godz. 12:30.

A pół godziny później w malowniczej Częstochowie ekipa Skry zagra z Olimpią Grudziądz w ramach 14. kolejki rozgrywek drugiej ligi. Podopieczni Marka Gołębiewskiego po dwóch porażkach, wrócili na zwycięską ścieżkę w Siedlcach, gdzie wygrali z Pogonią po dramatycznym meczu 2:1. Odblokował się Kamil Wojtyra – strzelec zwycięskiego gola. Dla byłego zawodnika Znicza Kłobuck było to dziewiąte trafienie w tym sezonie i dzięki temu jest współliderem klasyfikacji najlepszych strzelców ligi z dwójką innych piłkarzy.

Triumf w Siedlcach, niejako na przełamanie, to bardzo dobry prognostyk przed kolejnym starciem – u siebie z Olimpią Grudziądz. Nie pozostaje nic innego jak pójść za ciosem i umocnić się w czubie tabeli. Skra bowiem znajduje się na wysokim czwartym miejscu. Do zakończenia rundy jesiennej zostało już tylko kilka spotkań i byłoby czymś przyjemnym, gdyby ekipa z Loretańskiej spędziła okres świąteczno-noworoczny w strefie dającej prawo gry w barażach o awans do Fortuna 1 Ligi.

W przypadku częstochowian zeszło powietrze z balonika, które konsekwentnie było pompowane od początku sezonu. Świetna postawa kazała bowiem sugerować, że Skra będzie w obecnych rozgrywkach biła się o najwyższe cele. Po przegranym meczu z Górnikiem Polkowice, który obecnie prezentuje najlepszą piłkę na poziomie drugiej ligi – te nastroje zostały mocno stonowane. Skra nadal jest w czubie tabeli, nadal zaskakuje pozytywnie, ale gdzieś tam z tyłu głowy jest myśl, że nie można oczekiwać od niej zbyt wiele, bo to co drużyna Gołębiewskiego prezentuje na ten moment – jest już czymś ponad stan.

Z Olimpią Grudziądz ekipa Skry będzie jednak zdecydowanym faworytem. Oba zespoły dzieli dziesięć punktów w tabeli. O ile Górnik Polkowice nie pozwolił „Skrzakom” na wiele w ofensywie, o tyle najbliższy rywal nie powinien stanowić tak dużej przeszkody. Grudziądzanie w trzech ostatnich meczach zdobyli dwa punkty i szukają przełamania – podobnie jak niedawno Skra. Częstochowianie nie mogą zatem dopuścić do sytuacji, aby Olimpia poszła jej śladem. Przyjezdni mają tylko dwa „oczka” przewagi nad strefą spadkową, ale ku zaskoczeniu – w tym sezonie o wiele lepiej spisują się w delegacjach niż u siebie. Dowód? Na dwanaście punktów Olimpia aż dziesięć zdobyła na wyjazdach. To sygnał dla Skry, która przyzwyczaiła nas w ostatnich tygodniach, że zwycięstwa przeplata porażkami. Oby tym razem udało się wszczepić w zespół nutkę konsekwencji. Mecz odbędzie się w niedzielę 22 listopada o godz. 13:00.

Krystian Natoński